Menu

Moje Opowiadaniaa

Przenieś się w świat fantazji...

Poczuje, zew natury

barbaraklaudiamonika

Iskra w ciemności

4.Poczuj, zew natury


Wyszliśmy już poza granicę miasta, podążając na wschód. Widzieliśmy, to co pozostało: brudna woda, powietrze o wstrętnym zapachu, zniszczone ulice i domy. Sama myśl, o tym co zrobiłam tym ludziom wywoływał u mnie mdłości. Czy słusznie obwiniam się o ich śmierć.
Rozłożyliśmy obóz, na środku zasypanej autostrady. Chris próbował rozpalić ognisko, najpierw szurając o siebie kamieniami, a teraz patykami.
-Na pewno nie chcesz pomocy? –zapytałam, posyłając mu szeroki uśmiech.
- Dam radę- odpowiedział, delikatnie dmuchając w suchą trawę. Wyciągnęłam z kieszeni kurtki zapalniczkę, po czym zapaliłam drobne gałęzie.
- Dlaczego nie powiedziałaś, że masz zapalniczkę? – warknął Christian, dorzucając do ognia drewno.
- Bo nie pytałeś - zaśmiałam się cicho i podałam mu suszone śliwki. Westchnął, wrzucając do buzi garść owoców. Zapadła nie zręczna cisza, którą szybko przerwał.
-Jaki jest twój ulubiony kolor?
-Czarny i żółty – odpowiedziałam bez zastanowienia- Dlaczego pytasz?
- Spędzamy razem mnóstwo czasu, więc chciałem coś o tobie wiedzieć – powiedział, po czym wypił duży łyk wody. Na chwilę ścisnęło mnie w żołądku.
Przez jakiś czas siedzieliśmy w ciszy, jedząc skromną kolację. Całe niebo okrywały chmury, a resztki uschłej trawy bujały na wietrze. Słońce rozbłysło mocnym pomarańczowym kolorem, chyląc się ku zachodowi. Słyszałam szum wody, a powietrze pachniało teraz dymem. Ostatnio strasznie dużo myślę, o tym co się stało. Wmawiam sobie, że to moja wina, ale z drugiej strony nie jestem pewna. Boję się kolejnych zdarzeń, a muszę walczyć…
-Eli, nauczysz mnie z tego strzelać? – głos Christina wyrwał mnie z zamyśleń, jego dłoń wskazywała na łuk leżący przy moich nogach.
-Jasne - odpowiedziałam, wstając gwałtownie - Chodź - machnęłam do niego ręką. Odłożył herbatniki, po czym ruszył za mną. Wyciągnęłam strzałę, prędko zakładając na cięciwę. Wycelowałam w lusterko samochodu naprzeciwko i puściłam. Uśmiechnęłam się, gdy grot wbił się głęboko w sam środek, po czym podałam broń Chrisowi.
-Naciągnij, ręka prosto i wstrzymaj oddech. Spróbuj trafić w to auto– wskazałam mu ręką na czerwonego fiata. Powoli wykonał polecenia – Wyceluj… - lekko poprawiłam jego ramię – Okej, strzelaj. Pocisk przebił się przez szybę i zniknął w środku. – Nie jest źle. Choć po nią. Podeszliśmy do pojazdu, śmiejąc się nawzajem ze swoich zdolności.
-Nie ma jej- powiedział Christian, pochylając się nad autem.
-Musi być, strzały od tak nie giną – uśmiechnęłam się do niego, po czym podeszłam bliżej. Rzeczywiście nigdzie nie było po niej śladu. – Aha znalazłam! – obeszłam samochód dookoła. Podniosłam znalezisko do góry – Mam.
Nagle usłyszałam przeraźliwy huk, zakryłam uszy rękoma, a chłopak patrzył na mnie z przerażenia. Znowu otoczyła nas niebieska kopuła, jak tarcza, wyciszając hałas oraz dając ukojenie. To coś pochodzi ze mnie, uratowało mnie jak spadał meteor i później. Dzięki mnie Chris żyje, ta myśl podniosła mnie na duch. Może nie jestem aż takim potworem. Poczułam radość i nadzieję głęboko w sobie, a na mojej twarzy pojawił się uśmieszek.
- Eli, patrz! – Christian wskazał ręką wysoko w niebo. Podążyłam z jego spojrzeniem, wtedy zobaczyłam coś na kształt statku kosmicznego, to prom! Z daleka wyglądał jak kolejny asteroid, który chce nas zmieść z powierzchni Ziemi, ale nim nie był. Wrócili po nas!
-Myślisz, że mamy szansę polecieć z nimi? – zapytał Chris
-Może- mruknęłam z uśmiechem, rzucając mu strzały. Szybkim krokiem ruszyliśmy z stronę obozu, z daleka widzieliśmy wahadłowiec, który osiadał już na płaskiej polanie. Otoczyła go gęsta chmura kurzu, zmniejszając nam widoczność. Ognisko dawno już zgasło, mimo to chłopak zalał go jeszcze wodą. Na plecy zarzuciłam kołczan, a do ręki wzięłam broń - nie warto ryzykować. Naszym planem było ciche podejście do promu, nie zwracając na siebie dużej uwagi. Powoli ogarnęły mnie nie spokojne myśli, dotycząc powrotu do normalnego życia. A co jeśli będę zagrożeniem dla innych? 

 

Więzień labiryntu

barbaraklaudiamonika

Do oglądnięcia filmu zachęciła mnie siostra, której ulubiony aktor gra tutaj główną rolę. Długo odwlekałam sięgnięcie po tą ekranizacje, ale mogę stwierdzić, że jest niezła. Książki nie czytałam, przyznaje się bez bicia, ale może kiedyś w dalekiej przyszłości.

wiezienlabiryntutom1biext26441836

Akcja filmu rozgrywa się w otoczonej gigantycznym labiryntem wiosce założonej przez grupę nastoletnich chłopców. Od trzech lat bohaterowie próbują przetrwać, wypracowawszy system współżycia, w którym każdy pełni określoną rolę. Jest wśród nich grupa odpowiedzialna za badanie labiryntu w poszukiwaniu drogi wyjścia, są specjaliści w różnych codziennych zajęciach, niezbędnych, by zapewnić harmonię i względne bezpieczeństwo. Chłopcy mają tylko siebie. Nie pamiętają nic z życia przed labiryntem. Nie wiedzą, gdzie są, po co zbudowano labirynt, ani kto ich uwięził. Wszystko zacznie się zmieniać, gdy pojawi się Thomas. Jego pęd ku poznaniu prawdy sprawi, że krucha równowaga sił w grupie legnie w gruzach. Pojawi się śmierć, zniszczenie, ale też pierwsza od lat realna szansa na odzyskanie wolności.

Wes Ball jest jeszcze młodym reżyserem, więc pogratulujmy mu świetnego filmu. Autor miał duże wyzwanie, gdyż bohaterowie cierpią na amnezje, więc nie możemy za dużo o nich powiedzieć. Postacie jak i relacje między nimi są banalne, strasznie uproszczone. Ball nie miał wyjścia, ale wszystkiego mamy dowiedzieć się w drugiej części, która wyszła z kin 18 września 2015 roku.

Bardzo podobała mi się tutaj gra aktorska, to ogromny plus tego filmu. Postacie nie są papierowe, puste - są zagrane należycie. Dużo akcji i możliwe do przewidzenia wydarzenia, zrobione trochę chaotycznie. Wszystko dzieje się szybko niezbyt realistycznie. W końcu bohaterowie są nastolatkami, co prawda przygotowanymi na takie życie, ale to wciąż nie są dorośli ludzie. Gdyby nie Thomas i Teresa ich życie byłoby idealnie zaplanowane i monotonne. 

I chociaż film ma parę wad zasługuje na pozytywną ocenę. Dla mnie liczy się przede wszystkim ogół film. Niedługo postaram się oglądnąć drugą część. Jestem pozytywnie nastawiona - trzymam kciuki, aby ta ekranizacja była lepsza.

 

Monument 14 Niebo w ogniu

barbaraklaudiamonika

Zabrałam się za przeczytanie drugiej części Niebo w ogniu. Drugi tom jest jeszcze bardziej ciekawszy od pierwszego, mogę to przyznać bez żadnych zarzutów.

coverbig

Kilkanaścioro dzieci. Jeden supermarket, Milion rzeczy, które mogą pójść źle.
Zostańcie na miejscu albo uciekajcie do Denver.
Grupka nastolatków i młodszych dzieci - uwięziona w supermarkecie, w którym ukryła się przed serią coraz to większych katastrof - uczy się, jak przetrwać i zorganizować sobie schronienie przed chaosem. Pojawienie się obcych z zewnątrz burzy ich kruchy spokój i prowadzi do kolejnej tragedii, choć też daje dzieciom promyk nadziei. Okazuje się, że z lotniska w Denver władze ewakuują ludzi w bezpieczne miejsca. Jeśli tam dotrą, być może spotkają rodziców i zostaną ocaleni. W obliczu trudnej decyzji grupa się dzieli: Dean postanawia zostać w sklepie wraz ze swoją ukochaną Astrid i trójką maluchów, a jego brat Alex razem z pozostałymi wyrusza w najeżoną niebezpieczeństwami podróż do niepewnego celu. Świat po kataklizmie jest jednak jeszcze gorszy, niż się spodziewali. Ale i w sklepie wcale nie jest bezpieczniej...
Nikt nie wie, że wojsko ma własne radykalne plany, jak uporać się z następstwami tsunami.

Kolejna część pełna przygód i emocji. Wzruszyłam się już na początku. Przyjaciele muszą podjąć wybór czy pozwolić dorosłym wejść do swojej fortecy i ułożonego dotychczas życia czy zostawić ich tam na śmierć, ale też stracić możliwość dowiedzenia się, co się dzieje na zewnątrz. Dotychczas spójna grupa zaczyna się dzielić. Autorka sprawia, że kolejna na pozór monotonna książka postapokaliptyczna, staje się jak realistyczna historia. Powieść jest bardzo dynamiczna i nie pozwala bohaterom odpocząć chociaż na chwilę. Wszystko zaczyna się układać i drużyna postanawia wyruszyć do Denever, gdzie wojsko zorganizowało pomoc dla ocalałych. Jednak para nastolatków postanawia zostać, żeby przez chemikalia nie skrzywdzić przyjaciół. W tym momencie naprawdę płakałam, tak bardzo szkoda mi było Deana i Astrid. Książka daje dużo do myślenia i nie pozwala nam przestać czytać dopóki nie dowiemy się jak kończy się ich przygoda. I co może nas dziwić nie kończy się ona typowym "happy endem" dla wszystkich dzieciaków, ktoś będzie musiał się poświęcić, aby reszta przeżyła. Bohaterowie muszą szybko dojrzeć i stawić czoła przeciwieństwom losu. 

 A jaka będzie trzecia, finalna część trylogii Monument 14?

© Moje Opowiadaniaa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci